poniedziałek, 19 października 2009

Rozmowy (nie)kontrolowane cz.6


Hmm, syn mój starszy, przedszkolakiem zostawszy, odrzucił był precz histerię wieku pacholęcego, dotyczącą bliskich kontaktów z maszynką do włosów i samego procesu strzyżenia. Wczoraj stawił się na placu boju (łazienka) z otwartą przyłbicą i zawinięty w ręcznik, oddał się w ręce golarza, bynajmniej nie Filipa. W tej roli jak zwykle wystąpił Kitek, który, ku swemu niebotycznemu zdziwieniu, zrobił z Bartim co chciał. Koniec końców, Młody przyszedł podziwiać nowy fryz w lustrze wbudowanym w drzwi szafy, w sypialni, a moim zachwytom nie było oczywiście końca. Mały blondas obejrzał się dokładnie i rzucił w przestrzeń:

- Jak mnie dziewczyny zobaczą w przedszkolu w tych włosach, to zemdleją!
Skromność po mamie, powodzenie po tacie. Omdleń wśród przedszkolnych piękności nie odnotowano, bo Casanova ostał się w domu z racji niedyspozycji. Ale kto wie ... :D

4 komentarze:

  1. madit Bywa też i taki :D
    Agnes Kurczę, muszę przestrzelać aparat, bo leży już z miesiąc albo lepiej. Acha, w ramach ochrony prywatności pozwolę sobie bez. Na razie. Może zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, ta złośliwość losu! A mógł złamać tyle serc!

    OdpowiedzUsuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."