sobota, 16 marca 2013

Oby bawili się w hodowców kotów. Oby ...

Żeby całkiem nie zniknąć w niebycie, dykteryjka.

Wielość znaczeń niektórych wyrazów w języku polskim prowadzi do sytuacji dla rodzica potencjalnie stresogennych. No bo co byście pomyśleli, gdyby do Waszych uszu doleciał z pokoju, w którym bawią się pięcio- i siedmiolatek, następujący dialog:

- Kociczka nie jest kryta!
- Nieprawda, Rudek ją kryje.

Szybkie luknięcie do chłopackiej pieczary uspokoiło moje, spodziewające się gorszących scen, serce. Panowie po prostu rozgrywali, przy pomocy pluszaków, mecz piłki nożnej. Ufff!

35 komentarzy:

  1. Oj, ojciec, ojciec!:P
    A z ciekawości: ilu zawodników liczyły poszczególne drużyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostaliśmy kiedyś od znajomej worek pluszaków, więc teoretycznie wystawienie dwóch jedenastek nie sprawiłoby chłopakom problemu. Niemniej jednak ze względu na gabaryty pokoju składy są futsalowe :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Przyznaję nieskromnie - niezłe :)

      Usuń
  3. Głodnemu to zawsze chleb na myśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, co Ty mi tu imputujesz? :P

      Usuń
    2. Twoja odpowiedź na powyższy komentarz przypomniała mi mój ulubiony odcinek "Zmienników" pt. Obywatel Monte Christo, gdy na oburzenie klienta restauracji, że nie dostał swojego zamówienia, kelnerka odwrzeszczała: "Proszę mi tu nie antycypować" ;-)))

      Usuń
  4. Hodowla kotów może być kłopotliwa, więc lepiej, żeby chłopaki w piłkę grali:P A nie znasz zasady, że póki siedzą w miarę cicho, to się nie zagląda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas "w miarę cicho" wzbudza niepokój, bo oznacza, że knują przeciwko Świętej Władzy Rodzicielskiej :)

      Usuń
    2. Wywrotowcy znaczy:) U nas w miarę cicho oznacza, na szczęście, w miarę zgodną kolaborację:P

      Usuń
  5. Właśnie jak jet cicho, to się ZAGLĄDA i to czym prędzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież nie było cicho, tylko rozmawiali:P

      Usuń
    2. No właśnie. Zazwyczaj wrzeszczą :)

      Usuń
    3. To masz odwrotne doświadczenia:)

      Usuń
    4. Wiesz, nie wiem jaka głośność jest dozwolona na przyjęciach u księżniczek, ale walki ninja i Jedi potrzebują odpowiedniego natężenia dźwięków wszelakich. Najczęściej wydawanych paszczą. Z zapluciem :)

      Usuń
    5. Widać, że nie uczestniczyłeś w kulturalnej imprezie dla księżniczek: wyobraź sobie stację pogotowia podczas katastrofy kolejowej - chodzi o natężenie wycia syren:PP

      Usuń
    6. Chłopaki grają na X360 w Piratów Lego i tam jest Syrena, która głosem kruszy kryształy, których nie da się rozwalić z najgrubszej flinty. Więc mniej więcej wiem o czym piszesz :)

      Usuń
    7. No coś takiego. A ja mam dwie takie syrenki na stanie:P

      Usuń
    8. Niech zgadnę. I żadnych kryształów? :P

      Usuń
    9. Żadnych. Plastikowe naczynia ze szwedzkiego meblowego:P

      Usuń
  6. Ja nie weim, tylko jedno w głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, hodowla kotów? :P

      Usuń
    2. ;) "Kot to pokerzysta i łez kolekcjoner, gdy się przed panną pręży, prosty ma ogonek" (Strachy na Lachy "Mokotów" ) ;P

      Usuń
  7. Za ile latek podobny dialog rzeczywiście by wystraszył Twe serce? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile rzecz będzie dotyczyć kotów ... :)

      Usuń
  8. Hi hi... a to tylko Bogu ducha winni mali komentatorzy sportowi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Może to był z mojej strony zwykły, atawistyczny lęk przed Poważnym Rozmowami :)

      Usuń
    2. Może wyrosną z nich przyszli Borkowie i Kołtonie ;-)

      Usuń
    3. Mam tylko nadzieję, że to się ewentualnie nie przeniesie na niedzielne obiadki u rodziców. Rozmowy o sporcie mnie usypiają :P

      Usuń
    4. O, a ja lubię. Dużo bardziej ciekawią mnie rozmowy o sporcie niż oglądanie go ;-)))

      Usuń
    5. Aaa, jeśli już mam wybierać między, to ja chyba też wolę. Choć są wyjątki. PlusLigę czasem oglądam. Ba, byliśmy ze Starszym na meczu Effectora i Resovii. Ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę :)

      Usuń
    6. Ja siatkę uwielbiam! Na Resovię chodzę bardzo często, a jak nie jestem na hali to oglądam w TV. Ale u nas sport "chodzi w tv" na okrągło, bo mąż jest nawet nie fanem, a fanatykiem sportu, a ja jakoś ostatnio też już wolę sport niż wieczne naparzanki polityków (wcześniej na okrągło oglądałam stacje informacyjne i chyba mi się przejadło ;-). Wy jesteście kibicami Effectora czy Resovii, jeśli to nie tajemnica?

      Usuń
    7. Ja po prostu oglądam i podziwiam ładne akcje każdej z drużyn. Starszy, jak to bywa w jego wieku, kibicuje zwycięzcom. W tym konkretnym przypadku - Resovii, gdzie gra mistrzu Bartman :)

      Usuń
    8. Aaaa, no to rozumiem :-) Ja wolę Achrema ;-))) Pozdrawiam.

      Usuń
  9. A ja sądziłam, że to rozgrywka karciana :)

    OdpowiedzUsuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."