poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czy jestem już hipster, bo złapał mnie Liebster?

Zapadłem co prawda w sen zimowy i, w sumie, dobrze mi z tym, ale reminiscencje mojego niegdysiejszego, aktywnego życia blogowego dają o sobie znać od czasu do czasu. I tak, nie chcąc być nieuprzejmym wobec zapraszającej do zabawy guciamal, a i ciesząc się z zamieszania jakie przy okazji wywołam, siadam przed kratką wirtualnego konfesjonału i odpowiadam na postawione pytania :P

1. Jaką polską książkę uważasz dla siebie za najważniejszą, lub kilka najważniejszych?

"(...) A szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogóle...
Nudzi mnie to po prostu...
Zagraniczny to owszem. Pójdę sobie.
Bo fajne są filmy zagraniczne. Wie pan?
Jakoś tak można, wie pan... Jakoś tak...
No ja wiem no... Przeżyć to. Przeżyć. Wie pan... Przeżyć.
A w filmie polskim proszę pana to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje proszę pana. Nic. Taka proszę pana... Dialogi nie dobre... Bardzo nie dobre dialogi są.
Proszę pana... Yyyy... W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.
Proszę pana... Aż dziw bierze, że nie wzorują się na zagranicznych. Proszę pana. (...)" 
A poważniej, to nie mam jakoś szczególnie ukochanej pozycji rodzimej literatury. Lubię szanowanych twórców w mniej poważnych odsłonach. Ale żeby takie oficjalne deklaracje ...? Nieeee. Wiem, spłyciłem strasznie, ale ja taki właśnie jestem. Płytki. Co poradzić?

2. Literatura współczesna czy klasyka?

Na równi. Lubię lekko, lubię ciężko, lubię stare, lubię nowe. Wszystko zależy od tego co mi w duszy akurat gra.  O, a taki Szekspir jaki dobry. I jak się dzieci dziwią, że się ojciec przy takiej poważnej i grubaśnej książce tak śmiechem zanosi. Albo brew marszczy. Zależy, które tomiszcze akurat dzierży.

3. Książka, której obiór podczas kolejnej lektury się radykalnie zmienił.

Gdybym wytężył siły, to pewnie bym coś tam takiego w powtórkach znalazł. Problem jednak w tym, że raczej wystrzegam się konfrontacji z pozycjami, które na bank podczas czytania w wieku średnim, zdadzą mi się lichuteńkie. Dlatego nie odkurzyłem Tomków i Maya. Dlatego dręczy mnie strach przed Wernicem, choć jeden tomik może jednak ...

4. Miejsce na ziemi, które chciał/a byś zobaczyć, dzięki lekturze.

Wolałbym w drugą stronę. Miejsce z lektury, które chciałbym zobaczyć na własne gałki. Rohan. Teścia bym zabrał, bo koniarz jest okrutny i podejrzewam, że wizyta w świecie Rohirrimów, to by była dla niego wielka frajda. Wiem, wiem, nierealne. No to ostatecznie niech ktoś mi fundnie bilet na Nową Zelandię, bo Śródziemie Jacksona naprawdę robiło wrażenie. 

5. Muzyczne skojarzenia książkowe.

Pamiętam jakąś książkę Nicka Hornby'ego, w której było dużo muzyki, bodajże rockowej, i ja sobie zrobiłem taką sesję sprawdzania wymienionych w książce utworów. Fajne to było. Ktoś zna podobne książki?

6. Najlepsza biografia, jaką czytałaś/eś?

Chyba jednak "Udręka i ekstaza" Stone'a. Pierwsza, która wywarła na mnie tak wielkie wrażenie i pierwsza, którą czytałem z wypiekami na twarzy i od której nie mogłem się oderwać. Kurczę, chyba w końcu wypożyczę "Grecki skarb", żeby zobaczyć czy autor ciągle zapewnia takie emocje. 

7. Kryminał czy science ficton?

Węgierskie horrory. No dobrze, jeśli dobre, to bez różnicy. 

8. Książka z obrazem w tle, którą wspominasz najlepiej.

Trochę mi głupio, ale szybki przegląd szufladek we łbie wyrzucił mi sporo filmów z obrazami w tle, a książki ... żadnej. Żeby jednak nie wyjść na głąbiszona, chwycę się brzytwy i poratuję (po raz kolejny), Stonem. "Pasja życia". 

9. Jaką książkę z kręgu literatury pozaeuropejskiej możesz polecić osobie, która niechętnie sięga po tego typu literaturę.

Nie będę się rozwodził. "Kielonek" Mabanckou. Choć w sumie, to nie wiem czy to do końca wybór, który odpowiada pytaniu, bo facet trochę się buja po świecie. Ale, że urodził się poza Europą, więc niech tam będzie. Tym bardziej, że dobry. 

10. Gdybyś miał/a okazję zjeść kolację z pisarzem/pisarką - kogo byś wybrał/wybrała i co byś zamówił/zamówiła?

Jana Himilsbacha. Flaszkę. 

11. Jaką książkę zabrał/a byś na bezludną wyspę?

Bo ja wiem. "Podręcznik przetrwania"? Choć z drugiej strony, taka jestem dupa wołowa, jeśli chodzi o przetrwywanie, że może lepiej to nowe Ziemiomorze w jednym tomie. Akurat, żeby mieć co czytać do dnia śmierci głodowej.

Dziękuję za uwagę i przepraszam za jakość odpowiedzi. Były pisane bez namysłu, bo i myślenie nigdy nie było moją mocną stroną. A ja wracam do hibernacji :P

57 komentarzy:

  1. Przebóg! Reaktywacja! Mam nadzieję, że nie jednorazowa :) Mnie Guciamal też nominowała, ale czasu, panie dziejku, nie ma, żeby się wywiązać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to jednorazowy wybryk, ze względu na wzgląd, ale nie wykluczam, że coś się wykluje, bo mi się ciśnie na palec, a wokół nikogo, kto by wysłuchał :D

      Usuń
    2. O, to ja też przestanę Cię wysłuchiwać, jeśli to ma się przyczynić do powstania tekstu :P

      Usuń
    3. Ludzie to świnie. Ale pamiętaj, że to w imię wyższego celu :)

      Usuń
    4. To się chyba nie skuszę. Jakby tak jeszcze dla czczej rozrywki, to jak cię mogę, ale do wyższych celów to ja stworzony nie jestem. No, chyba że do wieszania firan :P

      Usuń
    5. Nie wymigujcie się, Kolego. Powieś Żonie te firanki, a potem coś napisz, bo tu ludzkość czeka :)

      Usuń
    6. Ale ja się Ludzkości lękam :P

      Usuń
    7. Niesłusznie, toż ludzkość, tylko czeka, żeby Cię obsypać pochlebnymi komentarzami, tak mile łechcącymi ego.

      Usuń
    8. Tyle, że to ta oswojona część Ludzkości. Nie zapominaj o różnej maści Shub-Niggurathach, którzy czają się w sieciowej ciemności i czekają, żeby ci powiedzieć jakiś słaby i beznadziejny :P

      Usuń
    9. No weź, nie można się lękać demonów czających się po kątach :P

      Usuń
    10. Spróbuję jeszcze raz obejrzeć "Potwory i S-ka". Może to mnie przekona :D

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię Twoje teksty Bazylu, ale czytanie Waszych wspólnych rozważań z Zacofanym w lekturze rozważań jest równie przyjemne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my tak specjalnie dokazujemy słowem, żeby ściągać sobie nawzajem niczego nieświadome tłumy czytelników. Ale ze smutkiem stwierdzam, że działa to tak sobie :P

      Usuń
    2. Dobrze, że nie: czołgi, czołgi! Choć ja akurat, jak raz, czasem sypnę dowcipem o ciężarze tegoż :P

      Usuń
  3. Gdybym to ci ja była przyczyną twojej reaktywacji to co najmniej kilku blogerów składać poczęłoby mi hołdy dziękczynne. Po Bazylu trudno byłoby oczekiwać poważnej wypowiedzi i dobrze, bo nieźle się panie ubawiłam. Bo też tych pytań tak całkiem poważnie potraktować nie można. Sama jak wiele razy pisałam miałabym problem z odpowiedzią na własne pytania. Co do Stone to bardzo podobało mi się niemal wszystko co napisał (choć biografia Freuda najmniej, a to chyba z powodu braku poczucia pokrewieństwa z bohaterem), ale Udręce i ekstazie w moim odczuciu nie dorównały inne jego książki (choć nie czytałam ani o Londonie ani o Darwinie). Dziękuję, że wziąłeś udział w zabawie. ZWL bierz przykład z kolegi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @guciamal Wystarczająco, a nawet momentami wkurzająco, poważny jestem w realnym świecie, więc choć w sieci porobię za wioskowego głupka :P Cieszę się, że mogłem choć przez chwilę rozerwać, bo wydaje mi się, że radość, to ostatnio w kraju na P towar wielce deficytowy :) I nie, nie mam na myśli Palestyny ani Pakistanu.
      @ZwL Jakżeż mi się podoba to zapożyczone ma'am :)

      Usuń
    2. Jakie zapożyczone? Nigdy nie mówiłeś w szkole "psze pani"?

      Usuń
    3. A widzisz, nie. Ten tekst zawsze kojarzył mi się z amerykańskim żołnierzem nieśmiało uderzającym w konkury :P

      Usuń
    4. I tu się mylisz :) Ale był to tak krótki epizod, że uznajmy go za niebyły :P I może dlatego, że to gimnazjum pamiętam raczej pełne: "Proszę pana". :)

      Usuń
    5. A to mnie się trafiali sepleniący czwartoklasiści czasem :P

      Usuń
    6. Mam wrażenie, że częściej można usłyszeć: Proszę paniąąąą! ;)

      Usuń
    7. Dystans do siebie i poczucie humoru to sobie cenię u Bazyla. W kraju na P brakuje wielu rzeczy, ale też i niektóre występują w nadmiarze. Dlatego sobie ostatnio podśpiewuję (fałszuję, a co tam, wolno mi, I rym cym cym i tra la la, idziemy przez życie w podskokach.... ZWL nie bajeruj pani psorki tylko rusz cztery litery, rączki na klawiaturę i do roboty :)

      Usuń
    8. Powiem Ci jak moje dziecko, kiedy je naganiam do lekcji: No dooooobra, ideeeee :P

      Usuń
    9. @guciamal Trochę w tym dystansie fałszu, a i poczuciu humoru blisko do koszar, ale dzięki :D A ZwL polazł i zaginął w akcji. Czy tam w krzaku akacji :P

      Usuń
    10. Proszę mnie nie szkalować, siedzę i pisam, do tych pytań też dojdę :)

      Usuń
    11. Facet, który długo dochodzi. Punktujesz :P
      PS. Pisałem o koszarach? Aaa, pisałem :D

      Usuń
    12. No, stary, koszary że hej :P Ale ja tam subtelny nie jestem :)

      Usuń
    13. Mógłbym pociągnąć wątek w oparciu o punktowanie i pewien słynny punkt, ale boję się, że wtedy na pewno stracę wrażliwców :P

      Usuń
    14. Napisz o tym notkę. Albo chociaż status na fejsie :D

      Usuń
    15. Sugerujesz, żebym zaczął przyciągać tłumy słowem na "s"? :D

      Usuń
    16. Każdym słowem na dowolną literę :)

      Usuń
  4. Znakomite odpowiedzi, naprawdę Bazylu! Wynika z nich absolutnie nic, za to jakżeż uroczo:)
    I jakbyś mógł polecić jakiś węgierski horror, to ja bardzo chętnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja jestem uroczy, tylko absolutnie nic nie mam do powiedzenia. Uff, w końcu ktoś mnie zdemaskował i mogłem się otwarcie do tego przyznać :D Co do drugiej kwestii, to "Fognyomok a hasa sertéshús." robi ponoć kolosalne wrażenie. Nie wiem, nie czytałem, dopiero co wymyśliłem :P

      Usuń
  5. Bazyl, a czy mógłbyś w swej łaskawości oraz niespodziewanym napadzie hipsterstwa odpowiedzieć na nasze pytanie, a właściwie dwa? Primo, gdybyś był potworem, to jaki to byłby potwór? Oraz secundo, otaczają cię zombie, nie masz żadnej broni, co robisz?

    ZWL, też mógłby w swej łaskawości odpowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, nie wiem. Może jak poczuję przypływ łaskawości :)

      Usuń
    2. Łooo, ale rzepa, tak zapomnieć :( A może być tu, w komentarzu? Po pierwsze, jak to, "gdybyś był"? Ja jestem potworem, o czym mogą poświadczyć moje dziatki i rodzona Żona, którzy nieraz mieli styczność z hajdowską stroną mojego ja. Co prawda nie na pełen etat, ale zdarza się :P Co do zombie, to wystarczyłoby, żeby któryś z żywych inaczej mnie wpienił. Wpieniony jestem nieobliczalny i mógłbym wykorzystać parę sztuczek podpatrzonych w Dead Island oraz Dead Rising. Może nawet skleiłby z tego jakiś hit filmowy. "No Country for Zombies" czy coś :D

      Usuń
    3. Bazyl, a w awatarze masz aniołka, a nie potwora - wnioskuję, że potworem bywasz rzadko ;) Co do Zombie, bardzo słusznie, szkoda, że daleko mieszkasz, ale w razie czego będziemy Cię wzywać na pomoc - rowerem szybko przyjedziesz, nie?

      ZWL - zobaczymy jak to z tym twoim przypływem ;)

      Usuń
    4. Ja tam z religii kiepski jestem, ale czy diabełki, to się nie wzięły z aniołków jednak? :P A z gierek o zombich najbardziej podszedł mi Deadlight, który przeszedłem cały, podczas gdy na ww. tytułach utknąłem na początku i jakoś nie mam ochoty wracać. Może to błąd?

      Usuń
    5. Grendella: już mi odpłynął :P

      Usuń
    6. ZwL Czekaj na kolejny, pozbieraj co morze wyrzuci, skleć na oko i wrzucaj :P

      Usuń
    7. Przyszło mi to na myśl i chyba tak zrobię. Plus dużo zdjęć kota.

      Usuń
    8. Zdjęcia kota zawsze na plus :)

      Usuń
  6. 5. Muzyczne skojarzenia książkowe. - A "Rockowy Armageddon" czytałeś? Jak nie, to zerknij na opisy, bo mi się majaczy, że coś tam o muzyce było.

    P.S. I w ogóle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze słyszę. Ja to w zasadzie wolę muzyki słuchać, niż czytać/słuchać o muzyce. Choć przyznam, że tytuł w moich klimatach. Czasem coś takiego urządzam w domu dla rodziny :)

      Usuń
    2. No to poszukaj, zwłaszcza że autor też zacny :) (autor książki)

      Usuń
    3. Martin? O, popatrz! Ale na Martina na razie mam focha za Pieśń, a właściwie ciągły brak jej dalszego ciągu :P Może kiedyś :)

      Usuń
    4. Bo Martin skończył się na genialnych "Piasecznikach" ;)

      Usuń
    5. Pewnie nie były cyklem i stąd wynika ich genialność. Najgorsze jest to, że od lat obiecuję sobie nie zaczynać cyklów niedokończonych/nieprzetłumaczonych w całości i co roku tę obietnicę łamię. W tym czytając "Rzeki Londynu" Aaronovitcha :(

      Usuń
  7. Zeżarło mi wpis o Mayu i muzyce? Czy go nie potrafię znaleźć? W skrócie - May się broni (choć odbiór się zmienia, ale nie radykalnie), "Tomki" - do piachu, Koszmarne książki.

    A muzyka? Nie moja, ale grupa Murder by Death nagrała fajny soundtrack do "Fincha" Vandermeera, książki, która przy słabej fabule ma genialnie stworzony klimat, który mógłby istnieć nawet bez fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem już narzekanie na Tomki, na Samochodziki i parę innych jeszcze evergreenów mojego dzieciństwa, ale tak naprawdę nie znasz dnia ... Nasz Starszy gromadzi właśnie przygody pana Tomasza i ostatnio przytargał z biblio trzy kolejne tomy, bo na razie kasy na własne brak. Tomków parę sztuk właśnie zwiozłem z domu rodzinnego, podsunę, zobaczę. Sam się do powtórki nie rwę, właśnie ze względu na głosy swoich rówieśników. May? No nie wiem, prędzej "przypadkiem" zagaję o Vernie :P
      Soundtrack do książki?! Ciekawa idea. Samej pozycji nie znam, ale z tego co widzę, to część cyklu. Znów :P

      Usuń
    2. Ale cyklu tylko trzytomowego - a w dodatku każda z jego części ma zupełnie inną formę, jakby autor sam nie mógł się zdecydować jak pisać ;) Polecam - trochę przywrócił mi ten cykl mi wiarę we współczesną SF ;) Ja w dodatku czytałem to od końca i było to tez dość ciekawe doświadczenie.

      https://www.youtube.com/watch?v=uHg-C-6xI90 - jeden z kawałków, ale na yt jest oczywiście więcej.

      Co do "Samochodzików" - dalej je lubię. Wiele szczegółów dostrzegam dopiero po n-tym czytaniu (dopiero po kilkudziesięciu przeczytaniach "Templariuszy" pierwszy raz dotarło do mnie że nazwisko prezesa francuskiego towarzystwa poszukiwaczy skarbów po prostu NIE MOŻE być przypadkowe! :))). Oczywiście widzę wiele błędów autora, wiele niekonsekwencji, czasem natrętnej dydaktyki, ale... w przeciwieństwie do Szklarskiego Nienacki po prostu potrafił pisać.

      Usuń
  8. Blog Ci się zakurzył. ;)

    A muzykę odkrywałam przy okazji lektury "Radioty" Marka N. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak wyszło :P A muzykę odkrywam dzięki skojarzeniom Deezera i Spotify :) Ostatnio mam fazę na akordeony, dzięki nowej płycie Marcina Wyrostka :)

      Usuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."