czwartek, 7 października 2010

"Zwiadowcy" John Flanagan

Na początku tygodnia łaziłem po domu szukając jakiejś lekkiej lektury, która przebiłaby się przez moje przeziębienie i złe samopoczucie. Nie znalazłem. Całe szczęście po drugiej stronie klatki mam zasobną w tomy sąsiadkę, do której to w desperacji polazłem i, dzięki dobrej pamięci jej córki, która pamiętała o mojej chęci przeczytania na próbę pierwszej części “Zwiadowców”, “dostałem to, com chciał” (coś muzycznie dziś w notkach).Cykl Johna Flanagana to typowe fantasy dla młodzieży. Świadczy o tym zarówno sposób kreowania świata jak i informacja w środku książki, określająca przedział wiekowy odbiorcy na 11+. Dzięki temu co info zamieszczał za ten plus, bo w ten sposób mogę usprawiedliwić moje zaczytanie i totalną indolencję w sprawach domowych. No tak, bo jeszcze nie wiecie, że na drugi dzień zastukałem do drzwi naprzeciwko z prośbą o drugi tom, a dzień później - trzeci. I czytam, czytam..., a sporo jeszcze przede mną, bo cykl liczy chyba z 7 tomów po polsku (na razie). Całe szczęście czuję się już królestwem Araulen i okolicami odrobinę znużony, więc jest szansa, że wyjdę z nałogu.Fabuła jest prosta. Grupa nastolatków z sierocińca, zostaje skierowana na przyuczenie do mistrzów różnych profesji. Główny bohater, Will, zostaje uczniem zwiadowcy Halta i rozpoczyna intensywny trening. Już wkrótce okaże się, jak bardzo przydadzą mu się jego nowe umiejętności, bo królestwu, wzorowanemu na średniowiecznej Anglii, grozi straszne niebezpieczeństwo... A dalej jak po sznurku: szkolenie, misja, rozprawa z niedobrymi stworami, ew. złym gadziem, ew. pseudo Wikingami. Dobrzy są dobrzy, a źli, no cóż, pewnie Was nie zaskoczę, źli. Tych pierwszych cechuje honor, prawość i aureolka, tych drugich brzydka aparycja i wredne usposobienie. Standardzik. A jednak nie mogę się oderwać od przygód dzielnego chłopaka i jego przyjaciół.Żeby nie miodzić zbytnio, odrobina dziegciu. Pierwszy tom woła o redakcyjną pomstę, a szczytem jest zamiana “zwiadowcy” na “zawiadowcę”. W pozostałych też zdarzają się kiksy. Dodatkowo, chęć zakończenia każdego tomu efektownym występem jednego z młodych herosów skutkuje tym, że starsi i mądrzejsi bohaterowie, przegapiają najbardziej oczywiste rozwiązania i wychodzą, hmm, na głupców. Drażni też podkreślanie na każdym kroku niezwykłych przymiotów, którymi cechują się chłopcy. Czytanie po raz fefnasty o supercelnym oku Willa rodziła we mnie chęć niepedagogicznego okrzyku: “Noż, k... urka, ja to już wiem!”.No dobra, cóż się stary pierniku przypierniczasz do świetnej sagi fantasy, w której stare wartości mają odpowiednie miejsce. Gdzie przyjaciel odda życie za przyjaciela, a zły książę dostanie kopa w ... Ale o tym, to już poczytajcie.

6 komentarzy:

  1. Mój 9-letni syn jest fanem serii Zwiadowcy. Mam wrażenie, że na początku lektury trochę identyfikował się z głównym bohaterem. Obecnie zaczytuje się w innej serii - Nancy Farmer - "Morze trolli", "Dziki ogień", "Szkoła bardów" - gdzie można znaleźć wątki prastarych nordyckich mitów, celtyckich legend no i oczywiście przeżywać z wypiekami przygody dzielnych wojów :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Celne oko zawiadowcy :D Bosssko.

    OdpowiedzUsuń
  3. eurasek Ja zarzekałem się, że na "trójce" skończę, bo już mnie drażni uproszczony obraz świata przedstawionego, ale autor przerwał w takim miejscu, że muszę. Bo się uduszę.
    2lewastrona Eee tam :)
    Agnes Tu akurat, o ile pamiętam, był "trening zawiadowcy". Wiesz, uczył się jak puszczać składy po puszczy, żeby zwierza nie płoszyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, kiedys sie na ksiazke natknelam, moze jeszcze raz poszukam...

    A ten zawiadowca mnie zastrzelil...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, ja też chcę się poczuć jak 11-letni chłopiec, chyba poszukam w biblitece, do której zapisana jest moja córka:)

    OdpowiedzUsuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."