czwartek, 15 grudnia 2011

"Natalii 5" Olga Rudnicka

“Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”, mówi ludowe porzekadło. Zatem w sprawie podziału majątku po śp. Jarosławie Sucharskim nie mógł totalnie, bo do kancelarii notarialnej wysłał nie jedną, ale pięć bab. Na dodatek bab, które nie znają się nawzajem, mają to samo imię i nazwisko, a na miejscu dowiadują się, że oprócz personaliów mają, a raczej miały, też wspólnego tatusia, osobne mamusie i po dużej “bańce” na koncie oraz, dodatkowo, są do kupy właścicielkami wypasionej chaty położonej w malowniczej, acz trochę zadupnej, okolicy. A to dopiero początek całej kołomyi, której zwieńczeniem będzie odkrycie, jakąż to jeszcze niespodziankę, oprócz już wymienionych, pozostawił w spadku córciom, papa. Dość powiedzieć, że w sprawę zamieszani będą zarówno nieznani bandyci jak i świeżo poznani (i przystojni) policjanci.
Wiele mógłbym historii pięciu Natalii zarzucić, ale prawda jest taka, że książka idealnie wpasowała się w moją potrzebę przeczytania czegoś niezobowiązującego, a zabawnego. I taką rzeczywiście powieść jest. Uśmieszki pod wąsem, czasem głośniejszy rechot nad, nie ukrywajmy, momentami dojmującą głupotą głównych bohaterek, świadczą przecież, że nieźle się bawiłem. A że nie potrafię zrozumieć czemu pięć dorosłych kobiet rzuca wszystko w diabły i przyjeżdża na odludzie zamieszkać z siostrami, których, raz, nie zna, dwa, jak się wkrótce okazuje, nie cierpi? Że nie lubię wykorzystywania wciąż i wciąż tego samego wicu (vide brak zrozumienia dla wykwintnego sposobu wyrażania się jednej z sióstr i pomyłki wynikające z faktu, że tatuś miał słabość do tytułowego imienia). Że …
Będzie narzekań. Gdyby wywalić część wlokącego się środka i trochę bardziej zróżnicować charaktery sióstr, a na dokładkę wprowadzić więcej zamętu, a mniej irytujących zachowań Natalii (ze szczególnym uwzględnieniem Naty/Barbie), to mamy światełko w tunelu, jeśli idzie o rozrywkowe historie kryminalne à la wczesne Chmielewskie. A że pozostałe książki Autorki chudsze, bez wątpienia wezmę którąś z nich na ząb, by zająć zdecydowane stanowisko, co do kontynuowania znajomości. Jakieś prozpozycje?

20 komentarze:

  1. Ja jeszcze czytałam "Zacisze 13" i dosyć mi się podobało:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ja na swojej półce mam "Zacisze 13" zaczęłam czytać rzuciłam w kąt. Nie dałam rady. :)Może kiedyś wrócę. Na razie szkoda mi czasu na książki z wlokącymi się środkami, nudnymi charakterami i brakiem zamętu. :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. To chyba troche za mało by mnie kupić i żebym ja kupiła :) No chyba, że też będę szukać czegoś niezobowiązującego :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dawaj "Lilith", mam ja u siebie i się zdecydować na nią nie mogę. Może uda Ci się rozwiać moje wątpliwości;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. W tle widzę Bożkowskiego, czekam niecierpliwie - mam nadzieję, że wyłącznie na zachwyty:P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. anek7 No właśnie. Kluczowe słowo - dosyć. Ale bez szału. Po prostu dosyć, żeby nie odłożyć :)
    KTOSIA Mnie w sumie też, ale ja już starszawy jestem i czasem po Platonach i Plutarchach potrzebuję czegoś lentkiego :P
    She Ja już dawno przestałem kupować beletrystykę bez względu na jej jakość. Wyjątek robię dla książek, do których mam wielki sentyment. Sytuacja być może się zmieni jak wejdą ebooki w .mobi :)
    podsluch Oj, ale tak z marszu to nie da rady. Obiecuję jednak, że prędzej czy później jakaś powieść pani Olgi zagości na łamach :)
    Miravelle Twardziele nigdy nie odpuszczają :P
    ZWL Prorok jaki, czy co??? :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Bazylu, no po prostu z "Mszą" nie da rady inaczej jak w zachwycie:)) Niestety inne części już słabsze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. ZWL Oj, toś we mnie zabił nadzieję na moc dobrej rozrywki :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Spokojnie, aż tak źle nie jest,ale na tle Mszy wszystko wydaje się słabsze:P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. ZWL Czyli szukać po półkach ze starociami? I tak a propos staroci, dawno nie czytałem książki z wypadającymi blokami i zapomniałem jakie to irytujące, jak lekturzy się na pleckach, a tu się z góry kartki na łeb sypią :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Z wyjątkowymi starociami:) Moja "Kobieta w obłoku spalin" rozpadła się jeszcze przed czytaniem:P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. ZWL No, wróciłem z biblio i mam "Piękną ...", rzeczywiście, sfatygowaną wielce. Ale nic w tym dziwnego, bo zżółknięta karta wypożyczeń prawie pełna, więc książka cieszyła się dużym powodzeniem. A ja tak nie lubię czytać na brzuszku (pewnie ze względu na jego wypukłość) :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. To jeszcze Ci trzecia część została:) Jak jeszcze mogłem czytać leżąc, to najbardziej lubiłem na boku:) Teraz to niemożliwe, za często trzeba się zrywać, żeby progeniturę asekurować:P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. ZWL Ooo, boczek tak, ale niestety obecnie cierpnie mi w tej pozycji ręka podtrzymująca głowę. Łudzę się, że baniak jest cięższy od nabytej w międzyczasie wiedzy. Wiem, wiem - tak se tłumacz :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Rączka zawsze cierpnie w tej pozycji, na to pomaga odpowiednio wyprofilowany stos poduszek, poduch i podgłówków.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. ZWL Ok, kończmy, bo się za bardzo odsłaniamy. O brzucholach już poszło w świat, to i trudno, ale reszta niech będzie milczeniem :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. O pardą, ja tam o brzucholach nie pisałem, tylko o boczkach:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Dizzy z pclab mnie namawiał, ze względu na wczesną Chmielewską właśnie. Ale jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Moim skromny zdaniem Pani Olga jeszcze nas nie raz zaskoczy. Po trochę infantylnych pierwszych powieściach humorystycznych zaskoczyła mnie Lilith, która jest na całkiem niezły poziom trzyma jak na polskiego autora, by potem znów wrócić z niebanalnym pomysłem na lekką książkę na wakacje ;). Ja zwróciłem uwagę, że pod tymi lekkimi książkami Pani Olga zawsze przemyca jakieś poważniejsze sprawy (przemoc w rodzinie itd) Ciekawe czym nas zaskoczy tym razem :) mam dziwne przeczucie, że znów będzie o niej głośno w półświatku :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Jak mawiał Pitagoras: "Milcz, albo powiedz coś takiego, co jest lepszym od milczenia." Proszę o wypowiedzi, które coś wnoszą do tekstu nt. książki.

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."