środa, 18 marca 2009

Książkologia STOSOwana


Przejąłem się opowieściami o kupowanych i nieczytanych książkach i rzekłem: "Popiół na mą głowę bezecną, bom sam tak czynił". Powyciągałem więc z własnych półek "zaskórniaki" i stos się zrobił, że ho ho, a i tak stado zostało. A oto i on w pełnej krasie:


19 komentarzy:

  1. Saramago, mniam:)"Mort" - podobnie. Ciekawem wielce Twojej opinii na temat "Przepiórek..." mnie zniesmaczyły (o, właśnie jutro będę o nich dyskutować na DKK!). Próbowałeś książek Łysiaka Młodszego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje zaskórniaki już się nie mieszczą na półce a dzisiaj 7 dokupiłam. I nie mam czasu, nie mogę ich czytać. Niech mnie ktoś kopnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem, gdy przeglądam molowskie blogi, zaczynam dochodzić do wniosku, że nasze umysły zostały opanowane przez jakąś siłę wyższą, która doprowadza do tak niezwykłych zbiegów okoliczności jak choćby dzisiejszy wysyp stosikowych fot.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toś odważny! Ja wolę nie myśleć, ile z tego, co kupiłam, jeszcze nie zostało przeczytane.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prowincjonalna nauczycielka Saramago, to mam pół półki, bo nakupiłem zachwycony "Miastem ślepców" (stąd niecierpliwość w oczekiwaniu na film). "Przepiórki ..." będą później. A kronik szalbierskich na razie nie planuję.
    Karolina.ja Możemy uznać, że zapoczątkowałem NŚT. Możesz być druga :D
    Zosik Ja nie owczym pędem, ani szóstym zmysłem. Po prostu poprzednia kopa się skończyła :)
    Lilithin Ale ja skromnie wybrałem. Z zastawionych półek łypią takie tomiszcza jak Zimbardo (kiedyś na pewno) czy "Historia Irlandii" (oby).

    OdpowiedzUsuń
  6. To ma być stosik jakich książek konkretnie? Kupionych? Dostanych? Wyszabrowanych? Pobranych z podaja?

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie nam stosiki wyrastają na blogach na zawołanie:) zupełnie jak grzyby po deszczu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnes Własnych, po prostu własnych, bez względu na źródło pozyskania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Własne i nieczytane? Hoho, to ja nie fotografuję stosika, nie dam rady. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnes Ale czy ja gdzieś napisałem, że to wszystkie? To są te, na które mam ochotę teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej jestem ciekawy twoich wrażeń z "Dogonić tęczę" i z Pratchetta. Tego ostatniego kompletnie nie znam, co chyba niezbyt dobrze o mnie świadczy, bo fanów na świecie ma krocie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Quaffery Ja z Pratchettem mam tak. W domu pełna półka, bo Kitek (żona) lubi i ma. Sięgam i dojeżdżam do "Równoumagicznienia". I tak trzeci raz. Dlatego teraz już nie odświeżam, tylko jadę dalej. I tym razem o "Morcie" napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Mort" świetny jest, jak i cały stos:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anna U Ciebie też widzę Pratchett na tapecie, ale raczej końcówka, a ja na początku :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jest tu czwórka autorów, do których wracałam bardzo często (Lem, Vonnegut, Łysiak i Atwood) - tym bardziej ciekawa jestem Twojej opinii. Prędzej czy później, oczywiście - sama wiem, jak trudno o czas na czytanie... Miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Będąc dziś na zakupach podszedłem na stosiko z książkami i przejrzałem pobieżnie "Potworny regiment" Pratchetta. Kilka fragmentów szczerze mnie ubawiło, więc nabieram coraz większej ochoty. Tylko od czego zacząć? Tych książek jest chyba ze sto...

    OdpowiedzUsuń
  17. oj u mnie też by się tego sporo nazbierało. Jak ja nie przeczytam, to może dzieci i wnuki. A ta Twoja krzywa wieża całkiem fajna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Quaffery: Pratchetta najlepiej czytać tak:
    http://www.biblionetka.pl/zbior_ksiazek.asp?id=4246

    Ale można też nie po kolei. :)

    OdpowiedzUsuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."