niedziela, 12 grudnia 2010

W oczach syna ...


Od wczoraj pluję sobie w brodę, że nie testamentem, a za życia, wolą moją dobrą, ojcowską, przekazałem Bartiemu swą starą cyfrówkę. Co prawda syn mój pierworodny ostygł był ostatnio w swych próbach robienia zdjęć w ilościach przynależnych zawodowcom z NG, ale od czasu do czasu jeszcze go łapie i pstryka. No i właśnie wczoraj był ten czas. Temat przewodni - figurki z klocków w scenach bitewnych. Po półgodzinie zostałem przymuszony do obejrzenia efektów sesji. No i lecimy. Na początku mignęła mi jakaś znajoma postać w domowym negliżu, ale zaraz zostałem zasypany lawiną wyjaśnień, kto, kogo i w jakim celu atakuje. Po jakimś czasie dolecieliśmy do końca i znów miałem przed oczyma siebie, w pozie niedbałej, telewizyjnej (nóżki na oparciu fotelika) i to bez koszulki. Młody popatrzył i podsumował:

- No dobra, to znowu ty tu leżysz jak kaszalot na brzegu Wisły.
Plan minimum: basen i bieganie. Może rano brzuszki. Dobrze, że w okolicy nie ma siłki, bo pewnie bym się zapisał.

16 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz ile radości sprawiają mi Twoi chłopcy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! ale Cię podsumował : DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Tiaa... ciekawe, gdzie podłapał takie hasełko;) Kaszalot... ;)
    Dla ubarwienia Alek dzisiaj na komendę:
    - Alek! Chodź tu.
    Odpowiedział:
    - Co jest?
    Dodam, że bąbel ma 2,5 roku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesz się póki jeszcze szczery jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha Genialny jest ten Twój Syn. :))))) uśmiałam się!
    A Ty się go słuchaj! ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałam przyciągnięta do tej notki i ubawiłam się... a tak serio, mój syn ma podobne zapędy :) i mam siłownię obok, basen, tylko z tym czasem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre rozpoczęcie popołudnia przed pracą. Cóż, z jednej strony zabawne, z drugiej wcale nie. Powodzenia w treningach.

    Dzieciaki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tea in the Sahara Fatalnie. Od tygodnia siedzę w domu z supergrypą, bólem gardła i głowy. Nawet czytać i pisać mi się nie chce, a co dopiero mówić o ćwiczeniach :(

    OdpowiedzUsuń
  9. no nie, proszę Cię!
    czyżbyś się rozchorował na samą myśl o ćwiczeniach? :P

    szybkiego powrotu do zdrowia zatem!

    OdpowiedzUsuń
  10. ZDROOOOOOOOWIA!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Się obśmiałam jak norka:) i nie omieszkałam puścić tego wpisu dalej, co by się też inni uśmiali:))

    OdpowiedzUsuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."