środa, 11 lipca 2012

"Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd" Kazimierz Nowak

Kiedy skończyliśmy wraz z Bartkiem “Afrykę Kazika”, książkę, która jest uproszczoną, dostosowaną do dziecięcego czytelnika, wersją historii pewnego przedwojennego globtrotera, wiedziałem że muszę kiedyś przeczytać wersję adult. Bo choć nie jestem rowerzystą absolutnym, to znaczy takim, który podporządkowuje swe życie bezustannemu kręceniu korbą, to jednak jazda rowerem sprawia mi wiele frajdy i lubię czytać o rowerowych wyczynach. A takim było niewątpliwie eksplorowanie Czarnego Lądu, przy pomocy dwóch kółek (choć nie tylko), w czasach, kiedy o GPS nie ćwierkały jeszcze ptaszki, napoje izotoniczne zastępowała skisła woda ze skórzanego bukłaka, a spotkanie z lwem nie oznaczało, bynajmniej, przejażdżki opancerzonym dżipem z eskortą po terenie parku safari. Nie dziwi zatem fakt, że kiedy tylko nadarzyła się okazja zakupu książki, ba, opatrzonej dodatkowo autografem jej redakcyjnego ojca, Łukasza Wierzbickiego, śmiało pogoniłem węża z kieszeni.
I tak oto, pewnego czerwcowego dnia, razem z Kazimierzem Nowakiem, a właściwie dzięki jego relacjom, udałem się prosto z poznańskiego dworca na podbój Afryki. To stamtąd właśnie, opuszczając żonę i dwójkę dzieci, wyruszył on bowiem w podróż swojego życia, która miała być zarówno spełnieniem dziecięcych marzeń, jak i, nie oszukujmy się, remedium (pieniądze za relacje i zdjęcia z podróży) na szalejący kryzys i kłopoty finansowe rodziny. W ciągu długich pięciu lat pokonał ok. 40 tys. kilometrów zmagając się z własnymi słabościami (malaria), z kłodami rzucanymi mu pod nogi przez kolonialnych urzędników (cła, opłaty), z niebezpieczeństwami dzikiej przyrody (nie tylko drapieżniki, ale i insekty) i tysiącem innych problemów. Dość wymienić brak wody, jedzenia, pieniędzy, a co za tym idzie, możliwości znanego już w tamtych czasach wygodnego podróżowania. O dziwo, pan Kazimierz chwali sobie taki sposób wojażowania i nie zważając na pustki w kieszeni czy, momentami, czterdziestostopniową gorączkę, prze uparcie, najpierw z północy na południe Afryki, a następnie z powrotem ku Morzu Śródziemnemu.
Z zebranych w książce relacji wyłania się obraz człowieka organicznie wręcz ciekawego otaczającego go świata. W pamięć zapadło mi jedno ze zdjęć podróżnika, na którym w ogorzałej i otoczonej krzaczastą brodą twarzy, błyszczą oczy pięcioletniego szkraba, iskrzące się zachwytem nad tym co widzą. Raduje go bliska styczność z przyrodą, uwielbia samotność pustyni, obcowanie z którą jest dla niego odpoczynkiem od zgniłej cywilizacji. Z zapałem piętnuje politykę kolonialną państw europejskich i zachowanie białego człowieka w stosunku do tubylców, którym zresztą też się zdrowo (choćby za lenistwo) od wędrowca dostaje.
Podoba mi się postać pana Nowaka i determinacja z jaką realizuje swój plan. I nie przeszkadza mi w tym nawet odrobina egocentryzmu, jaki rodak - obieżyświat prezentuje czasem w swoich opisach, bo jego dokonania jak najbardziej go do niego uprawniają. Relację z jego szalonej podróży czytałem w okresie wielkich upałów, co pozwoliło wczuć się w klimat snutej opowieści, a dodatkowa wycieczka rowerowa w tym okresie, stała się lichutką namiastką tego, czego doświadczył ten dzielny człowiek.
Kurczę, mógłbym rozprawiać o tej afrykańskiej odysei bardzo długo, ale nie chcąc Was zanudzać powiem tylko jedno - warto poznać tę zapomnianą, a dzięki pracy grupki zapaleńców, na nowo odkrytą, postać. I spróbować zrozumieć, jak wielki heroizm krył się w tym skromnym facecie. Polecam!

28 komentarzy:

  1. To jest właśnie ta książka, o której znajomi mówią od paru lat "przeczytaj, no przeczytaj ją w końcu!". Teraz jeszcze Ty, Bazyl.... Dobra, przeczytam, nie mówię nie, tylko ten czas i to odkładanie dobrych książek na później, na deser...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, w związku z tym, że coraz częściej z mojej półki biorą do aniołków/diabełków*, zaprzestałem odkładania książek na deser. W ogóle zaprzestałem odkładania :D A książkę polecam. Trochę staroświecka w stylu, ale jak napisała niżej Kaye, bardzo aktualna w obserwacjach. Może się wydawać troszkę egzaltowana w zachwytach, ale ja wierzę, że są one naturalne.

      *niepotrzebne skreślić

      Usuń
  2. Haha...to jest książka, którą miałam w reku w bibliotece już kilka razy i jakoś nie mogłam się zdecydować.Lubię skromnych facetów z ciekawym życiorysem, a więc zapisuję w notesie. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każdy człowiek lubił się czasem Nowak (przynajmniej w relacji) napuszyć i pochwalić, ale ogólnie, jak na faceta który dokonał Takiego Wyczynu, to jednak określiłbym go skromnym.

      Usuń
    2. mogę to potwierdzić, bo pierwszy raz słyszę o tym człowieku

      Usuń
  3. Czytałam ją z wypiekami na twarzy i polecam każdemu, kto kocha przygodę. Warto ją przeczytać, gdyż mimo upływu lat, opinie naszego podróżnika o Afryce są nadal aktualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to właśnie. Polityka świata wobec Afryki, mimo upływu ponad półwiecza, nie zmieniła się w sposób znaczący. To co punktował w latach 30tych Nowak, obserwują również współcześni podróżnicy :(

      Usuń
  4. Mam w polecankach różnych portali książkowych, na wakacje wydaje mi się to dobrą lekturą, tylko gdzie ja to dorwę? Bo po ostatnich ekscesach księgarnianych mam bana na kupowanie czegokolwiek...
    A co do czytania w odpowiednim otoczeniu, to ja podobnie kilka dni temu czytałam "Opowieść rozbitka" w rozgrzanym tramwaju, bez wody i głodna - zupełnie jak ten rozbitek. Ma się namiastkę wakacji w miejskiej dżungli. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - namiastkę. Nasza rowerowa eskapada, nawet przy 35C w cieniu, to jednak nie to samo, co, choćby, samotna podróż przez Saharę. Sklep co parę kilometrów, krem z filtrem 35, 6 litrów wody w sakwach i asfalt pod kołami, robią zasadniczą różnicę. Jeśli wyobrażę sobie warunki w jakich podróżował Nowak, to jedyne co mi przychodzi do głowy, to młodzieżowe: rispekt i szacun :)

      Usuń
  5. Warto, warto, u mnie na półce zajmuje zaszczytne miejsce po przeczytaniu:)wracam do niej teraz migawkami:)
    "Afrykę Kazika" dla młodszych jeszcze nie czytałam.
    Jakiś rok bodajże temu grupa zapaleńców wyprawiła się tym samym szlakiem rowerami co p. Kazimierz:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No, teraz to już na pewno przeczytam.;) Zdjęcie na okładce jest fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z saharyjskich, TO podoba mi się bardziej :)

      Usuń
    2. Też świetne. Widzę, że książka ma ok. 400 stron - szybko się ją czyta?

      Usuń
    3. Nie będę miarodajny, bom czytał w osłabiające intelekt upały i było to tempo ślimacze. Ogólnie odnoszę jednak wrażenie, że to pozycja raczej do podczytywania, niż do jazdy od deski do deski :) Przynajmniej ja tak miałem i sobie dawkowałem :P

      Usuń
    4. Aaa, i fotografii jest na tych 400 stronach sporo :)

      Usuń
    5. Na fotografie b. liczyłam.;)

      Usuń
  7. Niedawno o tej książce ktoś mi opowiadał. widać czas, by ją przeczytać. Afrykę lubię, eskapady rowerowe też, więc chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna okazja, żeby porównać sobie choćby wyposażenie cyklistów z wczoraj i dziś, i zobaczyć jak niewiele w zasadzie zmieniła się przez te lata sama Afryka.

      Usuń
  8. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję serdecznie, ale nie czuję potrzeby reklamowania mojego poletka. Opieram się fejsowi, to pozwolę się sobie oprzeć także dopisaniu do KC :P

      Usuń
  9. Podróż i heroizm tak.. warto poznać losy Kazika. Ale sama książka jakoś mnie nie porwała... raczej się męczyłem czytając, choć niezwykle ciekawa historia to jednak pisana jakoś tak bez polotu i raczej przeczytałem ją "dla zasady i zaliczenia", bez jakieś ogromnej frajdy z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem. Mnie podobała się taka prostota przekazu i zupełnie nie brakowało mi wiców a la WC (bo, mam wrażenie, do takiego stylu podróżniczego opisu jesteśmy ostatnio przyzwyczajeni).

      Usuń
  10. Dużo dobrego słyszałam o tej książce i kiedy w księgarni lub bibliotece "najdzie mi na oczy", to wezmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, żeby zapłacić, bo mogą być problemy :P

      Usuń
  11. Świetnie napisałeś o tej książce! Nic dodać, nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować :) Pewnie możnaby i dodać i ująć, ale po przeczytaniu stwierdzam, że udał mi się ten tekst :P

      Usuń

"Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników je zamieszczających. Prowadzący bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść tych opinii."